Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Prolog VI
Menu:
Blog:

Prolog VI

-Już niedługo…
Potężne skrzydła zasłoniły na chwilę wszystko… Śmiech.
-Tylko troszeczkę!
Ogromny hałas i szczęk oręża…
-Przyszła królowa… Jak wspaniale!
Przeraźliwy ryk mrożący krew w żyłach. Obłąkańczy chichot.
-Och, Rerito… Przybywasz za późno!
Przeraźliwe krzyki zagłuszył huk… Fala światła zalała pomieszczenie.
***
Generał z trudem podniósł się z ziemi. Nie miał siły się ruszać, chwiał się. Jego całe ciało oparte było na berle. Co się stało? Wciąż zadawał sobie to pytanie… Wszystko stało się tak szybko.
Mężczyzna otworzył oczy… Ciemność. Z przerażeniem zaczął je przecierać. Oślepł!
***
Ao’sora leżała na brzuchu. Prawym skrzydłem zasłaniała ciało swej pani, a lewym pysk swojej ostry. Załkała jak to tyko mogą hydry, a był to okropnie żałosny dźwięk. Czuła ból we wszystkich członkach, oczy bolały ją niemiłosiernie. Choć jej ciało miało większą odporność niż ludzkie, to ledwo mogła cokolwiek zobaczyć. Słyszała tylko śmiech… Szalony, krwiożerczy śmiech…
***
Władczyni wstała patrząc na pobojowisko. Wszędzie leżeli ludzie krzyczący z bólu i strachu. Niektórzy zdolni chodzić o własnych siłach poruszali się jak ślepcy.
-Och! Moje kochane! – krzyknęła królowa spoglądając na olbrzymią masę leżącą tuż obok niej.
Pogładziła je ze współczuciem… Minie wiele czasu zanim odbudują się im oczy. Nic nam nie będzie… Złap ją! – usłyszała.
***
Beatrix wyszła ze swojej kryjówki… Śmiała się… Był to histeryczny chichot. Wiedziała co uczyniła, a także czuła winę.
-Sumienie… Sumienie… Och me sumienie!
Blade cienie… Blade cienie… Ich ręce porwą mnie! – śpiewała i tańczyła.
Przekroczyła granicę szaleństwa… Już zbyt długo nie pożywiała się. Jeden kryształ za jedną dekadę, jedno jajo za drugą młodość. O tak! Nie karmiła się już dużo czasu! Tym razem urządzi sobie ucztę wszechczasów!
Wciąż nucąc pochwyciła jeden z mieczy czołgających się żołnierzy. Prędko podbiegła do jednej z leżących naprzeciwko hydr. Bez litości cięła w pierś stworzenia… AAA!!! – zawył w myślach. Z oczu czarownicy pociekły czarne łzy.
W ręku trzymała już lśniące kryształowe serce. Rozwarła usta ukazując długie, ostre zęby. Nie ugryzła go nawet… Co byłoby głupotą, w końcu organ został stworzony z kamienia. Połknęła w całości. Nie zaszła żadna większa zmiana… Może oprócz łez, które stały się przezroczyste.
Wtedy wiedźma zachwiała się czując ból w okolicach tyłu głowy. Za nią pojawiła się Rerita.
-Witaj Beatrix! – rzekła.
Czarownica z trudem się podniosła. W ręku wciąż trzymała miecz.
-Ach! Stara Rerita! – zawołała. – Ile to już czasu… Pół wieku? Wiek? - uśmiechnęła się. – Stęskniłaś się?
***
Hanna stała wpatrując się w otaczający ją chaos. Przeżyła… Czemu? Przecież bogini powinna karać osoby odbierające życie… Wszystkie cierpienia dokoła to jej wina! Wszystko przez jej lekkomyślność! Upadła na kolana i cicho załkała.
Czuła jak wszystko powoli stacza się w dół. To był… Był… Koniec świątyni światła. Zaczęła głośno szlochać.
-Hanno… - usłyszała cichy szept.
Rozejrzała się nieprzytomnym spojrzeniem. Zobaczyła ruch pośród leżących dookoła ciał. Na ziemi obok niej leżeli spaleni żołnierze. To nie mógł z być nikt z nich. Więc kto? Podniosła się i wytężyła wzrok i słuch. Przez chwilę myślała, że to tylko zwykłe złudzenia…
-Moja droga Hanno! – tym razem usłyszała go o wiele wyraźniej.
Dobiegał zza jej pleców. Odwróciła się na pięcie. Przed nią majaczyła leżąca wyższa kapłanka.
-Reata! Nic ci nie jest?
Kobieta słabo się uśmiechnęła i parsknęła śmiechem.
-Umieram… Ale to nic. Czuje… Czuje… - zachłysnęła się powietrzem i zaczęła kaszleć. –Bogini mnie wzywa, moje dziecko.
-Przepraszam, przepraszam… Przepraszam! – szeptała dziewczyna. – To wszystko przeze mnie!
-Co ty wygadujesz Hanno?
-To ja połączyłam te dwa kamienie… To ja wywołałam sprzężenie!
-Głupia! – wykrzyknęła ostatkiem sił Reata. – To nie twoja wina, lecz tych ludzi co tu przybyli by niszczyć… Narazili się oni na gniew bogini! To wszystko wina…
Nimue! Nie dokończyła… Umarła.


Głosuj (3)

Silverado 16:31:40 9/10/2011 [Powrót]
Komentuj


Takie krótkie. Jakież to okrutne z twojej strony trzymać nas tak w niepewności.
Ale przyznać trzeba, że piszesz bardzo ciekawie :) Czekam na kolejne części.
AS 16:37:18 9/10/2011
zalogowany | http://damnatum-samael.blog4u.pl/ IP: zalogowany


Szablon wykonałem ja. Nie kopiuj! Obrazek tutaj.